Weekendowy wypad w Tatry Zachodnie

Weekendowy wypad w Tatry Zachodnie

Na początku listopada zadzwonił Marcin (Żołnierz) z propozycją wyjazdu w Tatry. Cel: Grań Tatr Zachodnich pod koniec listopada. Szybka decyzja -jadę. Oczywiście osoby, które znają Marcina wiedzą, że chłop ma kondycje i wydolność na poziomie bardzo wysokim, więc wyjazdy w jego towarzystwie, to mocne tempo od początku do końca.

I tak też było.

22 listopada wczesnym rankiem w zupełnych ciemnościach meldujemy się na Siwej Polanie. Zostawiamy auto i ruszamy Doliną Chochołowską w kierunku Wołowca, na który docieramy po trzech godzinach. Jesteśmy miło zaskoczeni pogodą, w dolinach poniżej nas chmury i ponuro, a od wysokości ok 1600m w górę słońce i widoki po horyzont, dodatkowo śnieg sprawia, że jest zimowo i bardzo ładnie. Z Wołowca kierujemy się czerwonym szlakiem w kierunku Rohaczy. Za Ostrym Rohaczem zaczynam odczuwać, że idzie mi się coraz trudniej, moje tempo spada drastycznie. Niestety rano i na podejściu nic nie piłem, był to błąd, który, jak to określił Marcin, sprawił, że początkowo dobra akcja górska załamała się zupełnie. Tego dnia, udało się nam dojść tylko do szczytu Banówka, niedaleko którego nocowaliśmy. Nocleg był komfortowy, bez wiatru, z niebem pełnym gwiazd i minimalnym mrozem.

Rankiem 23 listopada pogoda bez zmian, czyli lampa, a poniżej nas w dolinach chmury po horyzont, szybkie śniadanie, pakowanie i w drogę. Postanawiamy wracać w stronę Wołowca, czyli po wczorajszych śladach. Na Wołowcu, Marcin odpala kuchenkę, aby stopić trochę śniegu, nie chcemy popełnić błędu dnia poprzedniego. Pół litra izotonika na głowę:) i startujemy dalej. Kolejno przechodzimy Łopatę, Jarząbczy, Kończysty i Starorobociański Wierch do Siwej Przełęczy i dalej czarnym szlakiem schodzimy do Doliny Chochołowskiej. Po godzinie 16 dochodzimy do Siwej Polany.

sklep CrossLine IMG_3835 IMG_3844 IMG_3859 IMG_3882 IMG_3896 IMG_3902 IMG_3905 IMG_3928 IMG_3943 IMG_3833

Mimo tego, że nie był to lekki wyjazd, dla mnie były to dwa piękne i niezapomniane dni. Dzięki Marcin! Cudowna, słoneczna pogoda, ciepło i bezwietrznie. Prawie zupełny brak turystów, jedynym towarzyszem na szlaku, było widmo Brockenu, które widzieliśmy kilkukrotnie. Do tego nocleg na grani i w wielu momentach cisza absolutna, cisza która pozwalała usłyszeć bicie serca, własny oddech i myśli ukryte gdzieś głęboko. I chyba, między innymi, po to ruszamy w góry, aby spojrzeć na życie z innej perspektywy, aby dostrzec to co w dolinach ukryte, niewidoczne a czasami zagubione.

IMG_3976

14 Comments
  1. mieliście szczęście do pogody, tydzień później była dupna; na ten łikend zapowiadają piękną pogodę; do zobaczenia na szlaku lub w schronisku

    1. Tatry pogodowo są kapryśne, jak to góry. Nas zaskoczyły bardzo pozytywnie. Do zobaczenia na szlaku.

  2. piękne są te nasze polskie góry ale zimą chyba najpiękniejsze

  3. PITER 🙂
    super zdjęcia i fajna weekendowa wycieczka. Wielka Szkoda że SPELEOkofrontacje splotły się w czasie z Waszą przygodą. Fajnie, że doświadczyłeś tego „sportowego wysiłku” co to nasz drogi Saudat zawsze serwuje swoim partnerom :).
    Czekamy na więcej Twoich górskich relacji i zdjęć ….

    Uściski i takie tam …

  4. bardzo obrazowo napisane !!!, zdjęcia też zajebiste !!! a pogoda jak ze snów !!!

  5. bardzo obrazowo napisane !!! zdjęcia też zajebiste !!! a pogoda jak ze snów !!!

  6. ja w tym roku w lutym widziałem widmo brockenu na Howerli (Ukraina) ale jak to zwykle bywa aparat nam zamarzł a z telefonu zdjęcia do chrzanu

  7. ludzie nie macie telewizorów czy netu – ile jeszcze lanserów musi zginąć bez sensu byście zrozumieli ze góry są w zimę śmiertelną pułapką a wasza zabawa rosyjską ruletką?

    1. Odpowiadając na Twój komentarz, zamieszczam poniżej fragment książki, który jest odpowiedzią dlaczego.
      „Bez wątpienia, gdyby człowiek był nieśmiertelny, a mógł sie zabić jedynie w górach, jego postępowanie byłoby naganne. Niestety, człowiek jest istotą śmiertelną. I ryzykuje nie po to, by”wejść i zejść”. Ryzyko, na jakie się naraża, otwiera mu wrota do świata tak różnego od tego, który jest na dole, świata prawdziwego i zwyczajnego, w którym liczą sie rzeczy naprawdę podstawowe: łyk wody, kawałek chleba, postój, uśmiech, a nie przesady nadmiar wszystkiego. To właśnie przywraca rzeczom ich właściwy wymiar i daje prawdziwy smak życia”.
      Anne Sauvy „Na krawędzi życia i gór”

    2. ale poleciałeś …
      szkoda, że mail pod którym się zarejestrowałeś jest fikcyjny 🙁

  8. woolygator – człowiek telewizji i internetu z XXI wieku

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *